|
|
 |
CINCINNATI KID
(The Cincinnati Kid)
USA, 1965, 98 min
dramat
| Reżyseria: | Norman Jewison |
| Obsada: | Steve McQueen, Edward G. Robinson, Karl Malden, Ann-Margret, Rip Torn |
|
Opowieść o starciu dwóch pokerowych tuzów zajęła w 2004 roku pierwsze miejsce w przeprowadzonym przez prawdziwych hazardzistów rankingu na najlepszy film o hazardzie.
Jest rok 1936, w Nowym Orleanie kwitnie hazard. "Cincinnati Kid" (Steve McQueen), młody, zdolny, a przy tym zuchwały pokerzysta jest jego niekwestionowanym wirtuozem: z tą samą bezczelną miną ogrywa liczących na szczęście nowicjuszy i starych karcianych wyjadaczy. Kiedy jednak do miasta przybywa niekoronowany król pokerowych stolików Lancey Howard (Edward G. Robinson) zwany "The Man", pozycja "Kida" staje się zagrożona. Młody pokerzysta wyzywa więc Howarda na decydujący pojedynek, którego stawką będą nie tylko wielkie pieniądze, ale i tytuł najlepszego. "Kid" nie wie jednak, że jego przyjaciel Shooter (Karl Malden), który ma być krupierem podczas tej gry, pod groźbą szantażu zdecydował się ustawić wynik rozgrywki.
Reżyserem "Cincinnati Kid", który miał się stać jednym z najlepszych filmów o pokerze w historii kina, początkowo był bezkompromisowy Sam Peckinpah ("Pat Garrett i Billy Kid", "Ucieczka gangstera"), wielokrotnie atakowany za mitologizowanie przemocy w swoich filmach i kpinę z narodowych wartości. Peckinpah został jednak zwolniony przez producenta obrazu Martina Ransohoffa, który dowiedział się, że twórca planuje w filmie rozbieraną scenę z jedną ze statystek - była nią zresztą Sharone Tate, przyszła żona Romana Polańskiego. Kontrowersyjnego twórcę zastąpił NORMAN JEWISON, uważany wówczas za specjalistę od komedii i telewizyjnych programów muzycznych (np. "The Judy Garland Show"). Jego "Cincinnati Kid" okazał się z pewnością filmem mniej drapieżnym, za to krytykom spodobał się ze względu na sugestywny klimat, znakomite aktorstwo - również drugiego planu - nominacja do Złotego Globu przypadła Joan Blondell za drugoplanową rolę krupierki Lady Fingers - i subtelne, stonowane zdjęcia Philipa H. Lathropa, które pozbawiły obraz hollywoodzkiej sztuczności.
Dla Jewisona "Cincinnati Kid" okazał się trampoliną do błyskotliwej kariery. Pochodzący z Kanady reżyser stał się jednym z najczęściej nagradzanych hollywoodzkich twórców (jego filmy, m.in. "Skrzypek na dachu", "Wpływ księżyca", w sumie uzyskały 45 nominacji do Oscara w różnych kategoriach), choć nigdy nie ukrywał negatywnego zdania o Fabryce Snów. Krytycznie o Hollywood pisał też w swojej wydanej rok temu autobiografii "This Terrible Business Has Been Good to Me", w której ubolewał nad tym, że dawne charyzmatyczne wytwórnie dziś są własnością międzynarodowych korporacji, dla których ważniejsze od kina są polityka i biznes.
|
|

|
|
 |
|