Emisja: 26 lipca, godz. 21:30 CANAL+ FILM  
Brendan Frye (Joseph Gordon-Levitt) jest szkolnym outsiderem, który nie identyfikuje się z nikim i z niczym. Przyjaźni się jedynie ze swoją dziewczyną Emily (Emilie de Ravin), z którą jednak pewnego dnia się rozstaje.
Niespodziewanie Emily powraca do jego życia, kiedy Brendan odbiera od niej tajemniczy telefon. Dzwoniąc z budki telefonicznej dziewczyna przesyła mu zaszyfrowaną wiadomość, w której kluczowe wydają się słowa "brick" i "pin". Brendan domyśla się, że jego przyjaciółka, którą wciąż w głębi duszy kocha, jest w niebezpieczeństwie. Postanawia ją odnaleźć, ale kiedy dociera na miejsce jest już za późno. Emily nie żyje. Znalezienie jej mordercy staje się głównym celem Brendana. Próbuje dowiedzieć się więcej o tym, co przez ostatnie trzy miesiące robiła jego eks-dziewczyna. Postanawia przyjrzeć się bliżej niektórym osobom w szkole. Poznaje błyskotliwą i uwodzicielską Karę (Meagan Good), jej przyjaciela Dode'a (Noah Segan), który wyraźnie coś przed nią ukrywa, bogatą i obytą w towarzystwie Laurę (Nora Zehetner) i niebezpiecznego zapaleńca Brada (Brian J. White). Przez nich dociera do tajemniczego Pina (Lukas Haas), 17-latka z własnym szoferem i ochroniarzem, który okazuje się prominentnym handlarzem narkotyków. Nowi znajomi Brendana powoli odsłaniają kolejne karty, które zbliżają go do rozwiązania zagadki śmierci Emily. Jeszcze ważniejsze dla niego wydaje się jednak odkrycie na nowo ludzi, których do tej pory ignorował i poznanie prawdy o samym sobie.
Nagrodzony m.in. w Sundance specjalną nagrodą jury za oryginalną wizualizację czarny kryminał "Kto ją zabił?" to debiutancki, w pełni autorski i zarazem bardzo osobisty film RYANA JOHNSONA, który napisał do niego scenariusz już w 1997 roku i przez 6 sześć lat zbierał pieniądze na jego realizację. Zdjęcia powstały w San Clemente w Kalifornii, rodzinnym mieście reżysera, a nawet w szkole, do której sam uczęszczał. Kiedy filmowy Brendan wspomina nauczyciela Kasprzyka, mówiąc o nim, że jest "wymagający, ale sprawiedliwy", w rzeczywistości powtarza słowa uczniów z San Clemente, mówiących o ich prawdziwym nauczycielu. Po zakończeniu zdjęć Johnson sam zmontował swój film na domowym komputerze. Publiczność uderzył głównie szorstki realizm pomieszany z surrealizmem, z jakim Johnson przedstawił swoich nastoletnich bohaterów. "Tzw. teen movies pokazują najczęściej świat szkoły średniej ze znacznie mniejszą powagą niż świat dorosłych. Ale dla ludzi, którzy tkwią w tym dziwnym mikrokosmosie szkoła jest najważniejszym etapem życia" - tłumaczył swoje intencje reżyser podczas konferencji w Sundance, gdzie film miał premierę. Obraz uhonorowano ponadto dwiema nominacjami do Independent Spirit Award, nagrodami na Cognac Festival du Film Policier i katalońskim festiwalu w Stiges, oraz statuetkami przyznawanymi przez krytyków z San Francisco, Chicago i Ohio.
|